A może kopytko?

Kto powiedział, że kopytka są nudne i pracochłonne? 



Składniki:
1 kg ugotowanych ziemniaków
300 g mąki pszennej
1 jajko*
3 papryczki chili
250 g świeżego szpinaku lub jarmużu


Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy dzień wcześniej - nestorzy rodu tak doradzają, i jeszcze ciepłe ugniatamy, czy jak wolimy rozgniatamy praską. Honorietta nie miała czasu i pomyślunku dzień wcześniej więc ziemniory gotowała tego samego dnia, co wcinała kopytka.
Szpinak mieć najlepiej świeży i liściasty. Jeśli nie mamy do takiego dostępu, to możemy spróbować z produktem mrożonym,ale koniecznie liściastym.  Kroimy w paseczki szpinakowe liście i papryczki chili pozbawione nasion. Do masy ziemniaczanej dodajemy mąkę i jajko. Wyrabiamy. Dodajemy zieleninę i podziwiamy. Po chwili zachwytu dzielimy gotowe ciasto na mniejsze porcje z  których tworzymy wałeczek i od którego odkrajmy mniejsze kawałki, zwane kopytkami. Kształtujemy dowolnie i wrzucamy do gotującej się i osolonej wody. I tak aż kopytka wypłyną na powierzchnię i chwilkę się na niej pounoszą. Odcedzamy. Podajemy z czym lubimy i obiadek gotowy.


*INFO dla alergików, Wegan: jajko możemy zastąpić tzw. papką z siemienia lnianego. 2 łyżki mielonego siemienia zalewamy ok 3 łyżkami gorącej wody i zostawiamy do napęcznienia (ok 5 min.) 1 czubata łyżka takiej kleistej masy stanowi odpowiednik jednego jajka

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za odwiedziny. Znajdziesz mnie także na portalach społecznościowych takich jak: Facebook czy Instagram. Bądźmy w kontakcie! Z kulinarnym pozdrowieniem - Ostoja Lasu.